Wybierz region

Wybierz miasto

    Poligon w ogniu

    Autor: Grzegorz Okoński

    2000-05-25, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    Tylu samochodów straży pożarnej i tylu krzątających się z wężami strażaków dawno chyba nie widziano w jednym miejscu. Co chwila na sygnale zajeżdżały kolejne wozy, a gdy nad polem walki pojawiły się śmigłowiec oraz ...

    Tylu samochodów straży pożarnej i tylu krzątających się z wężami strażaków dawno chyba nie widziano w jednym miejscu. Co chwila na sygnale zajeżdżały kolejne wozy, a gdy nad polem walki pojawiły się śmigłowiec oraz samolot i rozpoczęły zrzuty wody, nikt nie miał wątpliwości co do determinacji ekip ratunkowych. Na szczęście pożar poligonu w Biedrusku był... fikcyjny i imitowały go świece dymne!

    A pożar wyglądał naprawdę groźnie - wielkie biało-żółte kłęby dymu unosiły się nad drzewkami i trawami poligonu w Biedrusku, momentami zakrywając strażaków. Mimo starań walczących z żywiołem załóg dwóch wozów wojskowej straży pożarnej, dowodzący akcją wezwał posiłki...

    - Na terenie poligonu ,,płonie' las i interweniuje tu w pierwszej kolejności wojskowa straż pożarna - przekrzykuje ryk syren kpt. Leszek Węckowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Poznaniu. - Jednak jak zaplanowaliśmy w ćwiczeniu, pożar jest na tyle duży, że nie można dać sobie z nim rady. Główne Stanowisko Dowodzenia wzywa więc pomoc i już pojawiają się ściągane z Poznania i okolicznych gmin jednostki.

    A strzałka wskazuje - ,,Do pożaru'...

    Strażacy takiego dosłownie poligonu ćwiczebnego dawno nie mieli, więc zryte gąsienicami czołgów pola poligonu zaczerwieniły się od nadjeżdżających z dwóch stron wozów strażackich. Po pierwszych wojskowych starach zakołysały się na wybojach ciężkie jelcze, a między nimi przebiegali rozwijający węże funkcjonariusze straży w różnych mundurach - od moro z pomarańczowymi płachtami na plecach, przez standardowe strażackie czarne stroje z odblaskowymi pasami aż po srebrne żaroodporne kamizelki podejściowe. Co jakiś czas widać było błyski ,,kogutów' policyjnego uaza, który godnie reprezentował w akcji służby porządkowe. A trzeba podkreślić, że porządek był jak się patrzy - oprócz policji, dojazdów pilnowali żołnierze w jaskrawych kamizelkach, a na drogach nawet ustawiono drogowskazy... ,,Do pożaru'! - Teraz ogniska imitują świece dymne, których tak łatwo nie da się ugasić, bo one mogą dymić nawet pod wodą - zdradzał po cichu kpt. Jerzy Smoliński, rzecznik prasowy komendanta Wyższej Szkoły Oficerskiej w Poznaniu. - Można je jednak zasypać piaskiem. Ale lepiej na ćwiczeniach udawać pożar, niż gasić go w rzeczywistości.

    Nadlatuje odsiecz

    Przez cały czas słychać było okrzyki strażaków, którym co chwila prawie pod nogami strzelały świece dymne i rozlegały się metaliczne głosy z radiostacji. Zajechała już pompa o wydajności 4 tys. litrów na minutę i pospiesznie doprowadzano do niej węże o dużej średnicy. Miała nimi popłynąć woda z oddalonego może o kilometr zbiornika wodnego i być może udałoby się dzięki temu ugasić ,,pożar', gdyby nie niespodziewana odsiecz. Oto od strony słońca rozległo się buczenie silnika lotniczego i nad kłęby dymu wyskoczył zwrotny samolot ,,Dromader'. Zaraz za nim pojawił się śmigłowiec z podwieszonym koszem z wodą i od razu, z marszu, oba stalowe ptaki rozpoczęły naloty na ogniska! Helikopter po każdym ,,bombardowaniu' nadlatywał nad niedaleki staw i nabierał wodę, którą zaraz zrzucał w dymy.

    Skrzydlata odsiecz walnie przyczyniła się do zdławienia ,,ognia' i ku zadowoleniu strażaków, żołnierzy, policjantów oraz leśników dymy zniknęły. Śmigłowiec wylądował ,,po robocie' w pobliżu stanowiska dowodzenia, a kilkunastu strażaków jeszcze kilkanaście minut profilaktycznie polewało wodą pogorzelisko. ,,Pożar' został pokonany!

    Grzegorz OKOŃSKI

    Chcieli gasić

    Początkowo zaplanowano, że w ćwiczeniu weźmie udział 8 samochodów zawodowych i ochotniczych straży pożarnych, jeden wóz wojskowy i śmigłowiec. Okazało się jednak, że strażacy takiej okazji nie chcieli przepuścić i jeszcze przed przybyciem śmigłowca i samolotu z ,,ogniem' walczyło już 11 jednostek (a dalsze nadciągały), w tym dwie wojskowe. Jak zapewnił jednak Leszek Węckowski, gdyby w Poznaniu wybuchł prawdziwy pożar, na miejscu pozostała wystarczająca do zapanowania nad nim ilość jednostek.

    kpt. Jerzy Smoliński

    oficer prasowy WSO

    Właścicielem terenu są Lasy Państwowe, które, gdy jest susza, ogłaszają zakaz wjazdu na teren poligonu samochodami i z ciężkim sprzętem. To samo dotyczy strzelania. Nie możemy narażać terenów leśnych na pożary, więc tym bardziej teraz, w czasie ćwiczeń, nie ma tu prawdziwego ognia, a tylko symulacje za pomocą świec dymnych.

    Sonda

    Letnich atrakcji w moim mieście jest...

    • jak na lekarstwo. (79%)
    • wystarczająco, ale mogłyby być ciekawsze. (10%)
    • na tyle dużo, że często nie wiem co wybrać. (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.