Belgijskim gościom spodobały się żubry, drogi oraz ceny niższe niż u nich. Tylko z jedzeniem mieli problem Grupa belgijskich uczniów z Królewskiego Liceum w Chimay wraz z opiekunami przebywała kilka dni w ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Belgijskim gościom spodobały się żubry, drogi oraz ceny niższe niż u nich. Tylko z jedzeniem mieli problem

Grupa belgijskich uczniów z Królewskiego Liceum w Chimay wraz z opiekunami przebywała kilka dni w Pleszewie. Przez tydzień byli gośćmi pleszewskich licealistów i realizowali wspólny program oraz zwiedzali okolicę. Dwa ostatnie dni spędzili w Warszawie. Koordynatorem projektu był nauczyciel języka angielskiego Krzysztof Matecki.
- Uzgodniliśmy wspólnie, że językiem do komunikowania się młodych ludzi będzie język angielski - mówi dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego Lilla Deleszkiewicz.

- Z opanowaniem języka bywało różnie. Czasem to nasi uczniowie łatwiej porozumiewali się, czasem bywało odwrotnie, ale bariera językowa została przełamana już podczas pierwszego dnia pobytu naszych gości w liceum.
Dużym przeżyciem dla młodych Belgów była projekcja filmu ,,Katyń’’. Losy żołnierzy Września 1939 roku przybliżyli Belgom nauczyciele historii , przygotowali dla nich dodatkową prelekcją historyczną, nawiązującą do mordu NKWD na polskch oficerach. Belgowie spotkali się z władzami miasta w ratuszu i powiatu w starostwie, rozegrali mecz w kręgle z licealistami. Najistotniejszym punktem programu pobytu były jednak warsztaty.

- Belgowie przygotowali prezentację o swoim kraju i szkole, nasza młodzież zrobiła tak samo i na bazie tych prezentacji, odbyły się dyskusje w grupach. Takie wspólne spotkania kształcą język i uczą otwartości - dodaje dyrektorka.
Młodzi Belgowie zamieszkali w domach polskich kolegów, przez co mogli bliżej poznać kulturę i obyczaje Polaków. - Gościłam u siebie Justine, osiemastoletnią Belgijkę z Królewskiego Liceum w Chimay - wspomina tegoroczna maturzystka Weronika Michalak.

- To najlepszy sposób na szlifowanie języka, bo porozumiewaliśmy się wyłącznie w języku angielskim. Najwięcej kłopotów sprawiły jej nasze posiłki, Belgowie nie jedzą obfitych śniadań, wogóle jedzą bardzo mało. Praktycznie Justine nie używała masła. Jadła wyłącznie sery, a kiedy poszliśmy na obiad do restauracji, to wybrała szaszłyk.
Młodą Belgijkę gościł u siebie również pierwszoklasista Adrian Stempniak. - Bardzo podobał jej się Pleszew, może dlatego, że jest większy od Chimay - zapewnia licealista. - Podkreślała, że miasto jest bardzo czyste, zadbane a ludzie niezwykle mili. W Gołuchowie była zachwycona Zamkiem i żubrami.


Młodzi Belgowie podkreślali na każdym kroku, to co im się w Polakach najbardziej podobało. Chodzi o tolerancję, o której dziś nawet w zjednoczonej Europie mówi się coraz częściej, a właściwie o jej braku.


Na dobrą opinię gospodarze zasłużyli też w oczach opiekunów belgijskiej młodzieży Nancy Durieux i Yves Cogneau’a, chociaż to, co im najbardziej nie odpowiadało to... godziny posiłków. - Na przykład w Belgii mamy obiad o godzinie 12-12.30. U was jest to później, najczęściej 14-15 i wówczas byliśmy głodni - podkreśla Nancy. - Śniadanie zwykle jadamy o siódmej i kolację o dziewiętnastej. To jedyna rzecz, na którą narzekałam podczas pobytu w Pleszewie.


Z kolei Yves Cogneau zachwycał się jakością naszych dróg, czym wprowadził w zakłopotanie towarzyszących mu gospodarzy (pleszewianie mają zgoła inne zdanie na ten temat) i bardzo dobrym wyposażeniem szkół, a zwłaszcza liceum. Rewizyta pleszewskich licealistów w Belgii planowana jest na październik.
Część kosztów pobytu pokryją sami licealiści, podobnie jak teraz ich rówieśnicy z Chimay.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!