Zastawiają w lombardzie telefony, zegarki, pierścionki. Wracają po nie, kiedy otrzymają wypłaty. Najpopularniejszy w Pleszewie lombard przy ul. Sienkiewicza nie narzeka na obroty.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Zastawiają w lombardzie telefony, zegarki, pierścionki. Wracają po nie, kiedy otrzymają wypłaty.
Najpopularniejszy w Pleszewie lombard przy ul. Sienkiewicza nie narzeka na obroty. - Dziennie odwiedza nas około dziesięciu osób - mówi pracownik lombardu Aneta Łyskawka. - Zazwyczaj są to nasi stali klienci, chociaż ostatnio pojawiły się nowe osoby. Być może są to znamiona nadciągającego kryzysu.

W lombardzie można zastawić wszystko, co przedstawia jakąkolwiek wartość. Cenę ustala pracownik lombardu. Z reguły jest to 40 proc. wartości, określonej na podstawie wyceny w internecie. Określa się też wysokość marży, czyli odsetki, które przy odbiorze trzeba będzie wraz z pożyczoną kwotą oddać lombardowi za ,,przechowanie’’ przedmiotu. Najczęściej zastawiane są telefony komórkowe, kamery filmowe, aparaty fotograficzne, telewizory i biżuteria. - Przy przyjmowaniu precjozjów trzeba być szczególnie ostrożnym. Dysponujemy odpowiednim sprzętem, mamy kwasy złotnicze do badania i sposoby, by uchronić się przed przyjęciem falsyfikatów - dodaje Łyskawka.

Z reguły lombard odwiedzają emeryci i osoby w średnim wieku, choć nie brakuje nawet licealistów. Podstawą do zastawu jest okazanie dowodu osobistego. Sprzęt można zastawić na okres jednego miesiąca. Potem nieodebrane przedmioty, zgodnie zresztą z zawartą umową, lombard może wystawić do sprzedaży. Zwykle ludzie odbierają swoje przedmioty po otrzymaniu emerytury lub wynagrodzenia. Jednak około 20 proc. klientów nie wraca już po zastawiony sprzęt.

Pan Hirek jest stałym klientem pleszewskiego lombardu. Co pewien czas zastawia swoją komórkę, by na czas zapłacić ratę w banku. Przychodzi do lombardu, jak tylko listonosz przyniesie mu emeryturę. - Dałem się ,,zrobić w konia’’ takiemu jednemu przedsiębiorcy, co to biznesmena udawał - żali się Hieronim. - Podpisałem mu kilka kwitów i teraz muszę cierpieć. On się wypiął na bank, a ja spłacam za niego kredyt.

Kobiety najczęściej przynoszą do lombardu biżuterię, pierścionki, bransolety, rzadziej obrączkę. Bardzo często są to rodzinne pamiątki, z którymi trudno się rozstać. Dlatego po nie wracają. - Brakuje mi na przeżycie, a z tych paru groszy emerytury zapłaciłam czynsz i energię elektryczną. Dzieci też mają swoje problemy i do nich ręki nie wyciągnę -mówi pani Halina.- Kiedy żył jeszcze mąż, to mieliśmy dwie emerytury i jakoś wiązaliśmy koniec z końcem. Ten pierścionek dostałam od mojej mamy, a mama od babci i dlatego zawsze po niego wracam. Zresztą przed śmiercią muszę go i tak przekazać mojej córce.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!