Czteroosobowa rodzina została wyrzucona na bruk przez właściciela domu. Stało się to wbrew obowiązującemu prawu. Sebastian U. z Kowalewa nie ma wyrzutów sumienia.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Czteroosobowa rodzina została wyrzucona na bruk przez właściciela domu. Stało się to wbrew obowiązującemu prawu.

Sebastian U. z Kowalewa nie ma wyrzutów sumienia. Twierdzi, że musiał tak postąpić, bo nabywca nieruchomości nie chciał już dłużej czekać, aż lokatorzy wyprowadzą się z jego domu.
Potwierdza, że nie ma wyroku sądowego na pozbycie się lokatorów, ale jak mówi, dał im czas na poszukanie innego lokum. Pierwszego kwietnia wręczył im wypowiedzenie na piśmie z miesięcznym wyprzedzeniem. - Poinformowałem lokatorów, że muszę sprzedać dom, bo mam trudną sytuację materialną, ale oni tego nie przyjmowali do wiadomości i nie zamierzali się wyprowadzić. Jeszcze mi naubliżali, a nawet grozili, że mnie zniszczą - twierdzi Sebastian U. - Gdybym wiedział, że do takiego stanu doprowadzą mi mieszkanie, to nigdy bym im nie wynajął. Drzewo rąbali w domu, a worki z miałem trzymali w pokoju. Nawet w lecie nie wietrzyli pomieszczeń. Im chodziło tylko o pieniądze na czynsz, które dostawali z opieki.
Maciej i Ksymena Gramalowie z dwupokojowego mieszkania musieli się wyprowadzić w ciągu jednego dnia. W kilka godzin z całym dobytkiem i dwojgiem młych dzieci (5 i 7 lat) wylądowali na ulicy. -Przyszedł właściciel i kazał nam natychmiast opuścić mieszkanie, mówił że w przeciwnym razie przyjedzie ekipa i nas wyniesie. Groził, że odłączy nam prąd i wodę. Wystawił drzwi i nakazał się wyprowadzać. Więc co mieliśmy robić? - pyta Ksymena Gramala. - Chodziliśmy do burmistrza w sprawie mieszkania, ale powiedział nam, że lokale przydziela komisja, wniosków jest dużo, a mieszkań najwyżej dwa albo trzy i zostaliśmy na lodzie.
W poniedziałek po ,,eks-misji’’ próbowali interweniować u władz miasta, ale burmistrza nie zastali. Skierowano ich do Pleszewskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.
- W ratuszu powiedziano nam, że burmistrz wyjechał, a w PTBS skierowali nas z powrotem do magistratu, bo burmistrz nie podjął jeszcze decyzji. I tak w kółko - żali się mąż Ksymeny, Maciej. Urbaniaków z ulicy zabrała Jolanta Gramala, matka Macieja Przygarnęła ich pd swój dach, choć wraz z nią mieszkają jeszcze dwaj dorośli synowie. Meble złożyli na podwórku pod wielkim orzechem i zabezpieczeli je folią przed deszczem. W drwalniku schowali lodówkę, telewizor i odzież w workach. - Nie mam, gdzie ich podziać, liczę, na to, że ktoś im pomoże. Najbardziej żal mi dzieci - ubolewa kobieta.
Prezes PTBS Alicja Błaszczyk zapewnia, że sprawą Gramalów zajmie się burmistrz po powrocie do pracy, bo ,,po rozmowie Jolanty Urbaniak z sekretarzem miasta, został sporządzony protokół i wpłynął wniosek’’. Dodaje, że Sebastian U. nie miał prawa wyrzucić rodziny na ulicę.
- Nikogo na bruk nie można wyrzucić, nawet jeśli właścicielem mieszkania jest osoba prywatna.
Aby usunąć lokatora z lokalu, trzeba mieć nakaz eksmisyjny, a czynności te wykonuje komornik.
Nie zrobi tego wcześniej jak nie będzie miał zabezpieczonego wcześniej lokalu socjalnego. Podobny przypadek był już w Pleszewie na ul. Krzywej i po interwencji policji, właściciel musiał lokatorów przyjąć z powrotem - wyjaśnia pani prezes.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: