Turniejowo fajkę palą nawet ci, którzy stronią od tytoniowego dymu. Najbardziej pociąga ich ceremoniał związany z nabijaniem, paleniem i czyszczeniem wrzoścowego cacka.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Turniejowo fajkę palą nawet ci, którzy stronią od tytoniowego dymu. Najbardziej pociąga ich ceremoniał związany z nabijaniem, paleniem i czyszczeniem wrzoścowego cacka. – A jak odstresowuje – zachwalają fajczarze

Na fajczarskim turnieju zawodników nie spowijają kłęby gęstego dymu. Tu pali się wolno, bardzo wolno. Im dłużej, tym lepszy wynik. Każdy dostaje taką samą fajkę, 3 gramy tego samego tytoniu i dwie zapałki. Najpierw tytoń trzeba rozkruszyć, potem nabić nim fajkę, wreszcie zapalić tak, aby żar powoli przechodził w głąb. Cały rytuał. Nad wszystkim czuwają sędziowie ze stoperami w ręku. Potem można już radośnie improwizować. Rekordziści potrafią tak pykać i pykać ponad trzy godziny.
Na VII Turnieju Fajkowym w Koninie, który zbiegł się z 10-leciem Konińskiego Klubu Fajki, światowe rekordy nie padły, ale było tam wszystko co lubią fajczarze – miłe towarzystwo, piękne fajki, aromatyczne tytonie i sympatyczna atmosfera.

Pewnie też nikogo nie zdziwiło, że główne trofeum – Złotą Podkowę „wypalił” w Julian Drabent z Konińskiego Klubu Fajki, aktualny mistrz Polski w wolnym paleniu fajki. Koninianin zakończył konkurencję z czasem 1 godz. 39 min. i 16 sekund, nie dopalając nawet do końca regulaminowych 3 gramów tytoniu. Pan Julian dobył również nagrodę specjalną, ufundowaną przez Józefa Janusza Dobreckiego - honorowego Prezydenta KKF.
Srebrna i Brązowa Podkowa pojechały do Poznania – na drugim miejscu uplasował się Henryk Rogalski (czas: 1:32:32), a na trzecim Jacek Schmidt (czas: 1:32:05) z Klubu Kolekcjonerów Fajek. W turnieju wzięło udział 56 fajczarzy z całej Polski i Niemiec. Startowały również cztery panie, w tym mistrzyni świata Danuta Pytel-Molska. Tym razem jednak królowa fajki skapitulowała już po niespełna 42 minutach, oddając pierwsze miejsce i Złoty Hufnal Katarzynie Kuci z Zielonogórskiego Klubu Fajki – 2003, której udało się palić fajkę 1 godz., 2 min. i 38 sekund. Trzecia była jej klubowa koleżanka - Izabela Majchrzak.

W klasyfikacji drużynowej prym wiedli Poznaniacy, wyprzedzając gospodarzy z Konina i koleżeństwo z Zielonej Góry.
W wolnym paleniu fajki, jak się okazuje, najlepiej radzą sobie ci, którzy na co dzień nie palą wcale.
- Trenuję tylko przed zawodami, dlatego łatwiej mi osiągnąć jakieś rezultaty. Podchodzę do tego z większą niż koledzy cierpliwością, obserwuję to, co się w fajce dzieje, a technik wolnego palenia jest sporo. Na pewno jest to całkiem inny sposób palenia fajki od tego normalnego – tłumaczy Julian Drabent, zwycięzca turnieju.
Jego przygoda z fajką rozpoczęła się dość nietypowo. Trzy lata temu przez pomyłkę został wpisany na listę zawodników na turnieju, na który pojechał ze znajomymi. Pierwszą w życiu fajkę palił 27 minut, ale to wystarczyło, by chwycił bakcyla. Jego nieoficjalny rekord to prawie 2 godz. 50 min. Rekord świata wynosi dziś 3 godz. 33 min i 20 sekund. Jest więc nad czym popracować. Ale znacznie milsze od rywalizacji jest kolekcjonerstwo. Bo fajki to przede wszystkim piękne przedmioty.
- Najbardziej w fajce podoba mi się to, że każda jest inna – zdradza Jerzy Wilczkowiak, prezydent Konińskiego Klubu Fajki.
Można się było o tym przekonać podziwiając przywiezione przez przemyskich fajkarzy – Cecylię i Tadeusza Polińskich małe arcydzieła ze szlachetnego drewna wrzośca. Każde z nich wyjątkowe i niepowtarzalne. I jak tu się nie zachwycić?

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!