Od tygodnia ratownicy, dyrektorzy szpitali i samorządowcy z Koła i Turku walczą o swoje stacje pogotowia. Większą część powiatów przejęło 1 marca pogotowie z Konina Sytuacja w Kole i Turku przypomina wulkan, który ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Od tygodnia ratownicy, dyrektorzy szpitali i samorządowcy z Koła i Turku walczą o swoje stacje pogotowia. Większą część powiatów przejęło 1 marca pogotowie z Konina

Sytuacja w Kole i Turku przypomina wulkan, który lada moment wybuchnie. W ubiegły piątek NFZ rozstrzygnął konkurs na usługi z ratownictwa medycznego w obu powiatach. I wtedy zawrzało. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego z Konina od 1 marca weszła na większą część powiatu turkowskiego i kolskiego. Szpitalowi w Kole zostawiono podstację w Kłodawie i teren pięciu wschodnich gmin, zaś lecznicy w Turku podstację w Dobrej, obsługującej dwie gminy.

Już w sobotę ratownicy z Koła pikietowali pod siedzibą konińskiego pogotowia przy ul. Toruńskiej w Kole i starostwem, a ich koledzy z Turku zablokowali auto wojewody Piotra Florka, który przyjechał do starosty Romana Bartosika, porozmawiać o zapewnieniu łączności. Nie sam – z Barbarą Szeflińską, dyrektorem konińskiego pogotowia. To jeszcze dolało oliwy do ognia i poruszyło lawinę komentarzy i posądzeń o faworyzowanie Konina, a nawet o spisek wymierzony w powiatowe szpitale. W poniedziałek ratownicy pikietowali poznański NFZ i Urząd Wojewódzki, a we wtorek znowu protestowali w Kole.

Najgorsze były pierwsze godziny funkcjonowania nowego układu. Dotychczasowy system powiadamiania służb ratowniczych legł w gruzach. Ponieważ nie udało się w nocy z 28 lutego na 1 marca przełączyć telefonu alarmowego, dyspozytorzy z Koła i Turku musieli telefonicznie powiadamiać zespoły wyjazdowe karetek z Konina. Doszło do nieporozumień. Konińskie karetki błądziły po Kole, bo – jak twierdzą kolanie – obcy kierowcy nie znali terenu. Ale dyrektor Szeflińska zarzucała kolskim dyspozytorom, że przekazywali niepełne informacje i celowo wprowadzali jej pracowników w błąd. Interweniował nawet koordynator wojewódzki. Po dwóch dniach numer „999” został przekierowany do Konina. Teraz konińscy dyspozytorzy muszą powiadamiać stacje w Kole i Turku o zgłoszeniach z gmin, których nie obsługują.

Zarówno dyrektorzy szpitali, związkowcy, jak i samorządowcy mają wiele zastrzeżeń do rzetelności przeprowadzonego przez NFZ konkursu. Dlatego domagają się jego unieważnienia. Jednak Zbigniewa Nowodworska, szefowa Wielkopolskiego NFZ jest zdania, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a dyrektorzy mogą złożyć jedynie odwołania.
O nieprawidłowościach poinformowane zostały również organy ścigania – prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Pomoc obiecali także parlamentarzyści PiS.
Zdaniem ratowników, całego zamieszania by nie było, gdyby urzędnik wojewody zapisał w protokole rozbieżności, że dyrektorzy szpitali podpiszą aneksy, jeśli zwiększą się pieniądze na kontrakty.

- Urzędnik został ukarany i przyznał się do błędu, ale go nie naprawił. Mamy nadzieję, że nasze odwołania zostaną załatwione od ręki, aneksy podpisane i wrócimy do tego co było – mówi Aleksander Kwiatkowski, przewodniczący komitetu protestacyjnego pracowników pogotowia z Koła. - Jeśli nie, to w piątek będzie kolejna pikieta w Poznaniu, a potem w Warszawie. Jeśli i to nie pomoże, to wyprowadzimy na ulice całe miasto.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!