Przez pół wieku Urszula Lasocińska z Dobrzycy ukrywała insygnia Strzeleckiego Bractwa Kurkowego w Dobrzycy, który 200 lat temu ufundował dobrzyckim kurkom August Gorzeński.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Przez pół wieku Urszula Lasocińska z Dobrzycy ukrywała insygnia Strzeleckiego Bractwa Kurkowego w Dobrzycy, który 200 lat temu ufundował dobrzyckim kurkom August Gorzeński. Dobrzyckie Bractwo Kurkowe jest najstarsze w powiecie pleszewskim. Liczy sobie ponad 200 lat. Założył je August Gorzeński, jeden z adiutantów ostatniego polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Pałac, kościół i bractwo

Jeszcze przed II rozbiorem Polski, w wyniku którego Wielkopolska stała się częścią państwa niemieckiego, generał wrócił do Dobrzycy i od swojego ojca Aleksandra odkupił majątek W ciągu kilku lat przebudował pałac, urządził park, pobudował kościół św. Tekli a po III rozbiorze osiadł w Wielkopolsce na stałe. Jemu też dobrzyczanie zawdzięczają bractwo kurkowe, zaś klejnot bracki, który zawieszano na piersi króla kurkowego w szczególności. Do 1939 roku łańcuch z medalami i szarfy przekazywano kolejno dobrzyckim królom kurkowym.

Talary i beczka piwa

Urszula Lasocińska, której ojciec- Józef- właściciel sklepu bławatnego w Rynku, był ostatnim starszym bractwa wspomina, że w starych kronikach można poczytać o zwyczajach, które wprowadził Gorzeński. – Co roku król kurkowy dostawał od generała 100 talarów ,,żeby miał się czym przyodziać i beczkę piwa, żeby miał czym ugościć kompanów’’. Król był też przez rok zwalniany przez generała z podatku- mówi pani Urszula, która jest sekretarzem Towarzystwa Miłośników Ziemi Dobrzyckiej, współredaguje też ,,Notatki Dobrzyckie’’.

Klejnoty w ziemi

Przez pół wieku pani Urszula przechowywała klejnoty brackie. Łańcuch z medalami oraz z Matką Boską (z roku 1726) oraz dwie szarfy (również z medalami) tuż po wybuchu II wojny światowej zakopali Lasocińscy w skrzynce z papierami, które zmurszały. – Kiedy Niemcy kazali nam się wyprowadzić z mieszkania w Rynku na ul. Jarocińską, wykopaliśmy skrzynkę i ukryliśmy w drewniku. Cały czas ktoś nas straszył rewizją, a nie chcieliśmy stracić klejnotów - wspomina pani Urszula.

Kurki po parku i pałacu

Po wojnie odbyło się tylko jedno kurkowe strzelanie. Lasocińscy nie myśleli, że nadal trzeba będzie przechowywać klejnot bracki. – Chcieliśmy go oddać, ale nie było komu, bo władze zawiesiły działalność bractw kurkowych. I znów trzeba było medale ukrywać- mówi pani Urszula. Kilka lat temu grupa dobrzyczan sporządziła protokół i znów ukryła klejnot bracki. Zostanie oddany wtedy, kiedy w Dobrzycy reaktywuje się bractwo. Wiele wskazuje na to, że tak będzie. Pałac generała odbudowano, park odtworzono, dlaczego nie miałoby się odrodzić bractwo. Byłoby kolejną atrakcją Dobrzycy. Zabiegają o to pleszewscy kurkowie: starszy bractwa Mieczysław Koch, Tadeusz Żychlewicz, Teofil Fengier. Teraz pewnie chodzi o dobrego pana, który królowi dałby 100 euro na przyodziewek i beczkę piwa na wyprawienie intronizacji.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!