Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

O życiu na czterech kółkach - Arkadiusz Dobrochowski z Obornik. "To nie tylko praca, ale również ogromna pasja"

Klaudia Pytlak
Klaudia Pytlak
Arkadiusz Dobrochowski z Obornik jest nie tylko właścicielem firmy transportowej "Dobr-Trans", ale również czynnym kierowcą. Sam wielokrotnie powtarza, że życie na czterech kółkach to przede wszystkim jego ogromna pasja.

Arkadiusz Dobrochowski i jego miłość do motoryzacji

Arkadiusz Dobrochowski to 35-letni mieszkaniec Obornik. Pasją do motoryzacji pałał już od najmłodszych lat. Z wykształcenia jest mechanikiem samochodowym. Od 15 lat jest czynnym kierowcą ciężarówki, a od 2006 roku prowadzi własną firmę transportową "Dobr-Trans", która wyrosła w sąsiedztwie rodzinnego biznesu. Pasję do ciężarówek Arkadiusz odziedziczył po ojcu - Zdzisławie, który swoją działalność prowadzi już od ponad 30 lat.

O życiu na czterech kółkach

Motoryzacja to jego największa pasja, a podróż ciężarówką sprawia mu ogromną przyjemność. 35-latek uwielbia ten moment, gdy wsiada za kółko, a przed nim bezkres dróg, które za każdym razem obiecują coraz to nowe przygody. Zawód kierowcy nie należy do najłatwiejszych, ale z pewnością jest jednym z tych, w których nie można się nudzić.

- Już od najmłodszych lat interesowały mnie ciężarówki. Dziś, po tylu latach, mogę powiedzieć, że nie zamieniłbym tego zawodu na nic innego. To praca dla osób, które kochają jeździć i niestraszne im są dalekie podróże - mówi Arkadiusz Dobrochowski.

Arkadiusz z Obornik z powodzeniem prowadzi własną firmę transportową

Gdy w 2006 roku oborniczanin zdecydował się założyć firmę, swoją przygodę rozpoczynał od jednej ciężarówki. Cała jego przygoda wyrosła z pasji. Od najmłodszych lat podpatrywał jak ojciec prowadzi własną firmę, dorastał w tym środowisku i zapragnął podążać tą samą drogą.

- Od dziecka uczestniczyłem w życiu firmy, przyglądałem się i nawiązywałem przyjaźnie wśród osób związanych z motoryzacją. I tak zrodziła się miłość do kierownicy oraz drogi. Gdy zaczynaliśmy od jednej ciężarówki, łapaliśmy się wszystkiego, pozyskiwaliśmy klientów na wszelkie możliwe sposoby. Z czasem wyrobiliśmy sobie renomę i markę. Dziś, mamy stałych klientów, a ciężarówki wykonują transport liniowy. Przez te wszystkie lata były momenty lepsze i gorsze - raz mieliśmy więcej ciężarówek, raz mniej. Wszystko było zależne od aktualnej sytuacji na polskim rynku - mówi 35-latek.

Firma Dobr-Trans znana jest z przywiązania do marki Iveco. Dziś, flota liczy 8 zestawów w taborze - każdy z nich jest ciągnikiem siodłowym marki Iveco.

Każdy kierowca musi zmierzyć się z tęsknotą za domem

Arkadiusz swoją działalność prowadzi wyłącznie na terenie kraju. Nie realizuje zleceń międzynarodowych. Życie kierowcy, nawet w kraju, nie należy do najłatwiejszych. Zawód ten wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, ryzykiem oraz wieloma wyrzeczeniami.

- Najtrudniejsza jest rozłąka z rodziną. Z racji godzin pracy nie mogę w pełni uczestniczyć w życiu rodzinnym. Jestem w trasie praktycznie cały tydzień. Najgorzej jest w niedzielę wieczorem, gdy wyjeżdżam, wówczas pojawia się największa tęsknota. Wiem jednak, że już w piątek będę w domu - to mnie buduje - mówi Arkadiusz.

Mężczyzna ma dwójkę dzieci: starszego syna, Fabiana i młodszą córkę, Ingę. Ich wychowaniem zajmuje się głównie Monika, żona Arkadiusza. Dzieci obecnie uczęszczają do szkoły podstawowej. Zapytany o to, czy chciałby, aby jego dzieci kontynuowały rodzinny biznes, Arek nie odpowiada jednoznacznie.

- Oczywiście chciałbym, aby moje dzieci kontynuowały to, co ja zacząłem, lecz może nie w taki sam sposób. Z pewnością będą mieli wiele różnych pomysłów. Nie chciałbym jednak, aby czuli się zmuszeni do wybrania tego zawodu. Chciałbym, aby spełniały się tam, gdzie będą czuć się najlepiej. Uważam, że jeśli człowiek łączy swoją pracę z pasją, to nie przepracuje ani jednego dnia, ponieważ robi to co kocha. Tego chcę dla siebie i moich dzieci - mówi 35-latek.

"Dobr-Trans" jest z założenia firmą rodzinną. W jej prowadzenie zaangażowana jest cała rodzina.

- Największą zaletą prowadzenia rodzinnej firmy jest to, że dzielimy się z żoną obowiązkami. Dzięki temu wciąż mogę wyjeżdżać w trasy, bo wiem, że zostawiam firmę w dobrych rękach - mówi Oborniczanin. - Choć, jak wiadomo, muszę wciąż trzymać rękę na pulsie - dodaje.

Arkadiusz po ciężkim wypadku dostał drugie życie

Zawód kierowcy łączy się nie tylko z wyrzeczeniami, ale również ryzykiem. W czerwcu 2021 roku Arkadiusz został poszkodowany w wypadku samochodowym. Wracał właśnie ciężarówką do domu.

- Myślę, że dostałem wówczas drugie życie. Wielu nie wierzyło, że wyjdę z tego cało. W wyniku zderzenia z innym pojazdem doznałem licznych złamań i obrażeń. W najgorszym stanie była moja prawa noga oraz miednica. W szpitalu spędziłem trzy tygodnie. Usłyszałem wtedy od lekarzy słowa, których nikt nie chciałby usłyszeć. Po tygodniu uśmiechnęło się do mnie jednak szczęście. Znalazł się lekarz, który zdecydował się podjąć operacji. Dzięki niemu dziś stoję na dwóch nogach - wspomina Arkadiusz.

Skomplikowana operacja miednicy dała Arkadiuszowi szansę na normalne życie. Dziś, doszedł już do pełni sprawności, przede wszystkim dzięki własnej determinacji i chęci pracy. Po długich miesiącach rehabilitacji mógł znów wsiąść za tak ukochaną przez siebie kierownicę Iveco.

- Wszystko zawdzięczam przede wszystkim ogromnemu wsparciu ze strony rodziny i przyjaciół oraz zaangażowaniu rehabilitantki. Pomimo bólu, potu i łez, wszystko skończyło się pomyślnie - mówi 35-latek.

Zawodowy kierowca wsiadając za kierownicę spełnia nie tylko swoje marzenia o podróżach i szerokich drogach, ale również bierze na siebie ogromną odpowiedzialność, mając równocześnie z tyłu głowy, że ten wyjazd może być tym ostatnim.

Arkadiusz się nie poddał, a jego historia dowodzi, że jeśli ktoś czegoś pragnie, to to osiągnie. Najważniejszym jest, aby się nie poddawać.

O życiu na czterech kółkach - Arkadiusz Dobrochowski z Oborn...

od 7 lat
Wideo

Igor Polak, Najpopularniejszy Talent 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na oborniki.naszemiasto.pl Nasze Miasto